Szop pracz, choć wygląda jak sympatyczny bohater kreskówek, w polskich lasach okazuje się gatunkiem inwazyjnym. Jak informuje Nadleśnictwo Sulęcin, ten sprytny ssak pojawia się na jego terenie coraz częściej i stanowi realne zagrożenie dla rodzimej przyrody.
Dlaczego szop pracz jest problemem?
Szopy są wszystkożerne i doskonale przystosowane do zdobywania pokarmu. Zjadają jaja i pisklęta ptaków, płazy, gady, drobne ssaki, owady oraz owoce. W ten sposób konkurują o pożywienie i miejsca bytowania z rodzimymi gatunkami zwierząt. Dodatkowo świetnie się wspinają i pływają, co ułatwia im eksplorację różnych środowisk.
Trudno go spotkać
Mimo rosnącej liczebności, zobaczenie szopa w lesie nie jest łatwe. Prowadzi głównie nocny tryb życia i sprawnie wykorzystuje leśne zakamarki, dlatego na co dzień pozostaje niewidoczny. Jego charakterystyczna „maska” na pysku może jednak zwrócić uwagę uważnego obserwatora.
Nadleśnictwo Sulęcin apeluje, aby nie dać się zwieść uroczemu wyglądowi tego zwierzęcia. Szop pracz nie jest gatunkiem cennym dla rodzimej przyrody, a jego obecność może niekorzystnie wpływać na lokalne ekosystemy.
„Niech Was nie zmyli ten sympatyczny pyszczek!” – ostrzegają leśnicy z Sulęcina.
Fot. Jacek Jurkiewicz.
Źródło: Nadleśnictwo Sulęcin
Fot. facebook.com

